poniedziałek, 8 lutego 2016

6.Hospital

*Wiktor Pov*
Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez uchylone okno. Zasłoniłem ręką oczy i rozejrzałem się, dopiero po chwili dotarło do mnie co stało się parę godzin temu. Odwróciłem głowę modląc się żeby Dominika już wstała. Niestety, dziewczyna leżała dokładnie tak jak ją zostawiłem. Położyłem dłoń na jej czole które było lodowate, podciągnąłem czerwony koc pod samą szyję i podniosłem ręcznik. Kiedy go rozłożyłem moje serce zamarło, parę godzin temu był biały, teraz cały czerwony, a z jego rogów kapała szkarłatna ciecz. Kanapa przy ranie także była lepka i ciemniejsza niż zazwyczaj. Podniosłem się na rękach i pobiegłem do góry, pokonując po dwa stopnie naraz.
Cholera! Przecież wilki czy jak ona to nazywa mają zdolność regeneracji. Dlaczego jej szyja jest nadal rozcięta i krwawi?!
Usiadłem na łóżku dziewczyny i rozejrzałem się po jej pokoju w poszukiwaniu telefonu mojej siostry. Po przekopaniu całej pościeli znalazłem go pod poduszką. Włączyłem urządzenie w celu zadzwonienia do tego całego Patryka, ale co się okazało? Oczywiście Dominika musi mieć blokadę. Nienawistnym wzrokiem patrzyłem w mały ekranik na którym widniał napis "Podaj kod". Wpisałem datę jej urodzin, nie działa, 1234? Też nie. Dzień w którym poznała Patryka? Nie. Jego urodziny, tak to na pewno by zadziałało ale kiedy on... Podszedłem do laptopa i odblokowałem go, facebook, Patryk, urodziny - 09.03. Wpisałem cztery cyferki, telefon odblokowany. Teraz zostało tylko znalezienie chłopaka w kontaktach. Po paru minutach poszukiwań znalazłem "Patiiiś <3" i zdjęcie małolata. No dobra, może to nie był małolat ale nadal był młodszy ode mnie. Nacisnąłem zieloną słuchawkę i przyłożyłem urządzenie do ucha.
- Dominika? Czemu nie odbierałaś?! Ile Ci wysłałem SMS'ów?! Czy ty postradałaś zmysły?! Martwiłem się o Ciebie!
- Ta... już się ogarnij, rusz dupę i przyjedź do nas, Twoja dziewczyna jest poważnie ranna. - powiedziałem to jednym tchem i rozłączyłem się.
Zszedłem na dół i usiadłem przy siostrze, odgarnąłem jej włosy z czoła i założyłem moją koszulkę która sięgała jej do kolan, wciągnąłem jeszcze bokserki i usiadłem obok niej. Szturchnąłem ją delikatnie trzymając za ramie ale ona spała, przez chwilę jeszcze próbowałem ją obudzić, wiedziałem jednak, że nic z tego. Dominika leżała na kanapie i oddychała płytko. Patrzyłem na nią ze łzami w oczach kiedy usłyszałem jak drzwi otwierają się na oścież i uderzają o ścianę. Odwróciłem głowę i zobaczyłem zdenerwowanego Patryka. Widać było, że się spieszył, jego włosy sterczały we wszystkie strony, a dresy krzywo leżały na biodrach, czarna koszulka była pogięta i brudna.
- Dominika? Co jej jest? Wiktor kurwa coś ty jej zrobił?! - chłopak krzyczał i machał rękoma na wszystkie strony.
- Wyluzuj, trzeba ją zabrać do szpitala a ja nie jestem w stanie prowadzić. - odparłem.
- No, nie dziwię się. W końcu Twoje auto wygląda jakby przejechał po nim walec.
- Cooo?! - wybiegłem przed dom i spojrzałem na moje cudeńko, przednia szyba była wybita, a dach wgnieciony tak, że dotykał oparcia siedzeń. Patrzyłem bezradnie na mój skarb i zastanawiałem kto mógł to zrobić, nie miałem pojęcia, ale jednego byłem pewien. Ten kto to zrobił, skrzywdził moją siostrę.  Zobaczyłem jak Patryk wynosi Dominikę i układa ją na tylnym siedzeniu, a sam siada za kierownicą.
- Jedziesz?
- Tak, tak, ja tylko, ugh znajdę i zabiję. - warknąłem siadając na miejscu pasażera. Pół drogi do szpitala przejechaliśmy w ciszy, niestety w końcu musiało paść to pytanie.
- Więc... co się stało, czemu Twoje auto nadaję się tylko na złom, a siostra ledwo żyje?
- Szczerze? - spytałem, a chłopak kiwnął głową patrząc na jezdnie. - Nie mam bladego pojęcia.
Patryk zaparkował pod szpitalem i wziął dziewczynę na ręce. Skierowaliśmy się w stronę recepcji i wytłumaczyliśmy co się stało, tzn. Patryk był u mnie kiedy usłyszeliśmy trzask, wyszliśmy przed dom i znaleźliśmy Dominikę.
*Patryk Pov*
Siedzieliśmy na korytarzu już piątą godzinę. Obydwaj przysnęliśmy już na zielonych, plastikowych  i niewygodnych krzesełkach tylko po to aby po godzinie obudzić z okropnym bólem kręgosłupa. Wiktor poszedł po kawy aby jakoś przeżyć ten dzień do końca, ja natomiast w dalszym ciągu czekałem na lekarza. Zamknąłem oczy i oparłem głowę o ścianę mając nadzieję, że czas zacznie mijać choć trochę szybciej.
- Ekhem, przepraszam. - usłyszałem czyjś głos nad głową. Otworzyłem oczy i zobaczyłem zmartwioną twarz lekarza, miał na sobie biały kitel i kapcie z dziurkami.
- Ja... - spojrzałem zawstydzony i wstałem aby zrównać się z nim. - Co się stało? Wiadomo co jest z Dominiką?
- Stan pani Dominiki jest bardzo dobry jedynym problemem jest jej temperatura oraz fakt, że ciągle śpi.
- Temperatura? - podniosłem brwi zdziwiony.
- Tak, ona skacze, raz jest strasznie niska, a potem rośnie. Nie wiemy dlaczego tak jest, pana dziewczyna jest w czymś w rodzaju śpiączki, niestety nie jest to śpiączka anafilaktyczna. Na szczęście stan pacjentki jest bardzo dobry, jedyne co możemy zrobić to czekać aż dziewczyna się obudzi.
- Dziękuje panu bardzo, czy mogę ją odwiedzić? - spytałem patrząc lekarzowi prosto w oczy.
- Tak, oczywiście zaprowadzę pana.
Poszedłem za doktorem w stronę przeszklonych drzwi, gdy tylko je odsunąłem moim oczom ukazała się blada postać przykryta po samą szyję białą kołdrą. Spod metalowego łóżka wyciągnąłem mały, biały taborecik i usiadłem na nim przysuwając się do Dominiki.
- Jezu dziewczyno, gdybym tylko wiedział co Ci jest, gdybym tylko mógł jakoś Ci pomóc. Jesteś moją księżniczką, kocham Cię kurwa tak bardzo Cię kocham.
*Wiktor Pov*
Poszedłem po kawę żeby jakoś przeżyć jeszcze parę godzin. Kiedy wróciłem na korytarz Patryka nie było, skierowałem się więc w stronę pomieszczeń dla chorych, idąc holem zobaczyłem chłopaka siedzącego przy jednym z łóżek. Już chciałem wejść do sali kiedy usłyszałem co mówi. Stanąłem w drzwiach i patrzyłem na nich z uśmiechem.
- ...Kocham Cię, kurwa tak bardzo....
Wszedłem do pokoju i oparłem się o ramę łóżka patrzyłem na Patryka z uśmiechem od ucha do ucha.
- Jesteś naprawdę przesłodki. Wiedzą już co jej jest?
- Coś na wzór śpiączki ale dokładnie nie mają pojęcia dlaczego jej temperatura tak bardzo się waha.
- I pewnie się nie dowiedzą... - mruknąłem pod nosem. Patryk podniósł wysoko brwi i spojrzał na mnie pytająco. - Nie ważne, jeżeli nic o tym nie wiesz to trudno, sama Ci powie jeżeli będzie chciała.
- A skąd wiesz, że nie wiem o tym o czym mówisz?
- Bo gdybyś wiedział zachowywałbyś się zupełnie inaczej. - Patryk uśmiechnął się szeroko, a ja spojrzałem na łóżko i zobaczyłem jak oczy mojej siostry delikatnie się otwierają, niestety od razu sie zamknęły. - Widziałeś?! Ona się chyba budzi!

___________________________________________

Długo czekaliście no ale cóż zero komentarzy nie motywuje :(
Więc jeśli czytasz to komentuj....

Kisiel

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawie rozwija się akcja. Oby tak dalej :-)

    OdpowiedzUsuń