*Pov Dominika*
Obudził mnie zapach spalenizny. "Fuj" pomyślałam i otworzyłam powoli oczy zakrywając je ręką tak aby światło słoneczne wpadające przez drzwi balkonowe zbyt bardzo mnie nie podrażniło. Rozejrzałam się, w pokoju nikogo nie było. Podniosłam się i wsparłam na łokciach, w tym momencie moją głowę przeszył straszny ból. Myśl o tym wybudziła mnie do końca, przerażona podeszłam do lustra i zobaczyłam to czego tak strasznie się obawiałam. Moje oczy stały się całkowicie czarne, nie mogłam rozróżnić źrenic od tęczówek ani od białek. Szybkim krokiem weszłam do łazienki i przemyłam twarz w nadziei, że to pomoże. Kogo oszukujesz? Moja podświadomość spojrzała na mnie jak na kompletną idiotkę. Odblokowałam telefon i spojrzałam na datę, zamarłam i przełknęłam głośno ślinę. Nie myśląc długo wciągnęłam na siebie dresy które leżały w koszu na brudy, och jak śmierdziały... Wybiegłam z łazienki i wyszłam na balkon, przeszłam przez barierkę i zeskoczyłam z trzeciego piętra, z łatwością miękko wylądowałam na chodniku i ile sił w nogach pobiegłam w stronę domu.
Otworzyłam drzwi wejściowe i pobiegłam do swojego pokoju potykając się na schodach, narobiłam takiego hałasu, że obudziłabym nawet zmarłego. Już zamykałam drzwi kiedy zobaczyłam rękę mojego brata. Zaklęłam pod nosem i wpuściłam rudego odwracając się do niego tyłem.
- Więc mam dwa cholernie ważne pytania. - powiedział wyraźnie zły - Gdzie ty do cholery byłaś i czemu nie odbierałaś? Martwiłem się kurwa!
- Spałam u przyjaciela...
- Tego idioty Patryka? - warknął a ja obróciłam się w jego stronę i sprzedałam mu najbardziej siarczystego liścia na jakiego było mnie stać. Chłopak złapał się za policzek i mocno potarł, czyli zabolało, bardzo dobrze.
- Nie waż się tak o nim mówić. Nigdy. Rozumiesz? - warknęłam.
- Zachowujesz się jak bachor, martwiłem się o Ciebie idiotko. Nigdzie Cię dzisiaj nie wypuszczę.
- Hahahah co? Mój głupi brat myśli, że może mną rządzić? Wychodzę za parę godzin i nie wrócę na noc. Informuję Cię chociaż wcale nie muszę więc się ciesz. Jakie jest to drugie pytanie? - byłam na niego zła i jedyne o czym myślałam to żeby nie przesadził. Nie dzisiaj.
- Sukienka. Gdzie jest twoja cholerna sukienka która kosztowała tyle co mój telewizor? I czemu do chuja nosisz czarne soczewki?!
- Po pierwsze przestań przeklinać, po drugie została u Patryka który o nią zadba, a po trzecie nie mam soczewek nie wiesz który dzisiaj jest?
- O kurwa - rzucił i wyszedł, tak po prostu zostawił mnie samą z tym całym gównem. Zdjęłam z siebie wszystkie ubrania i weszłam do łazienki, odkręciłam wodę i patrzyłam jak płyn wypełnia całą wannę. Usiadłam w niej i sięgnęłam po bezzapachowy płyn, on przynajmniej dzisiaj nie będzie mnie denerwował. Umyłam się dokładnie i wyszłam na zimne kafelki, przetarłam lustro z pary i zobaczyłam czarne oczy, nieludzkie usta i sierść zamiast włosów na głowie. Włączyłam telefon który wcześniej wyłączyłam, piętnaście nieodebranych połączeń i dwadzieścia jeden SMS'ów, spojrzałam na wyświetlacz aby sprawdzić godzinę, była 22:15. Miałam tylko 20 minut do wyjścia. Szybko wytarłam ciało i ubrałam najgorsze dresy jakie miałam do tego szpitalna koszulka którą wepchnęłam za gumkę spodni. Cóż... na wybieg się nie nadawałam ale na noc w lesie chyba tak. Wyszłam z domu bez butów i skierowałam się do pierwszych drzew, kiedy się z nimi zrównałam zaczęłam biec. Widziałam jak pnie i liście mijają rozmywając się przez moją prędkość, wyglądały tak pięknie...
Po chwili poczułam mrowienie pod skórą. Zaczyna się, pomyślałam. Przystanęłam przy moim drzewie i rozebrałam się, stwierdziłam, że powinno być mi zimno, lecz nie czułam nic, przestawałam myśleć. Poczułam jeszcze, że stanie na dwóch nogach mnie męczy i stanęłam twardo na silnych i umięśnionych czterech łapach. Reszty nie pamiętam...
*Pov Wiktor*
Jezu dlaczego to na nią padło? Moja mała siostrzyczka jest teraz sama w lesie i nic nie czuje, a potem i tak o niczym nie będzie pamiętać. Spojrzałem za okno i zobaczyłem księżyc w pełni, czyli to już, pomyślałem. Wspiąłem się na dach i usiadłem na nim patrząc prosto w las. Widziałem ją, stała tam ale nie była sobą, patrzyła na dom ale nie myślała o cieple i miłości które drzemią w tym jednym słowie. Nie myślała o niczym.
I wtedy wszczęła swój bieg, zaczęła się rozmywać i już po chwili stała się tylko ciemnoczerwoną plamą. Siedziałem tak na dachu popijając piwo i czekając na nią aż usłyszałem wycie. Była zbyt blisko. Nigdy nie zbliżała się do domu, kiedy jest TYM nie myśli, kieruje się tylko instynktem i zabija wszystko co stanie na jej drodze, Moje rozmyślania przerwało skomlenie które po chwili przeszło w ludzki krzyk, jej krzyk. Było to tak donośne, że zasłoniłem uszy i schowałam głowę między kolana. Zeskoczyłem na balkon i zbiegłem po schodach, otworzyłem drzwi i wyszedłem przed dom. Przed gankiem zobaczyłem moją siostrę, była naga i trzęsła się z zimna, wokół jej szyi trawa pobłyskiwała czerwienią. Doskoczyłem do dziewczyny i delikatnie ją podniosłem. Wszedłem z nią do środka i ułożyłem na kanapie, jej ciało okryłem kocem a zwilżony ręcznik przycisnąłem do rany na szyi. Siedziałem obok kanapy i patrzyłem jak Dominika dochodzi do siebie, po jakimś czasie zmęczenie wygrało i oddałem się w objęcia Morfeusza.
____________________________________
No więc jest 5 rozdział, kto się tego spodziewał? Mam nadzieję, że taki zwrot akcji wam się spodoba.
Kisiel
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz