poniedziałek, 25 stycznia 2016

5.Wolf

*Pov Dominika*
Obudził mnie zapach spalenizny. "Fuj" pomyślałam i otworzyłam powoli oczy zakrywając je ręką tak aby światło słoneczne wpadające przez drzwi balkonowe zbyt bardzo mnie nie podrażniło. Rozejrzałam się, w pokoju nikogo nie było. Podniosłam się i wsparłam na łokciach, w tym momencie moją głowę przeszył straszny ból. Myśl o tym wybudziła mnie do końca, przerażona podeszłam do lustra i zobaczyłam to czego tak strasznie się obawiałam. Moje oczy stały się całkowicie czarne, nie mogłam rozróżnić źrenic od tęczówek ani od białek. Szybkim krokiem weszłam do łazienki i przemyłam twarz w nadziei, że to pomoże. Kogo oszukujesz? Moja podświadomość spojrzała na mnie jak na kompletną idiotkę. Odblokowałam telefon i spojrzałam na datę, zamarłam i przełknęłam głośno ślinę. Nie myśląc długo wciągnęłam na siebie dresy które leżały w koszu na brudy, och jak śmierdziały... Wybiegłam z łazienki i wyszłam na balkon, przeszłam przez barierkę i zeskoczyłam z trzeciego piętra, z łatwością miękko wylądowałam na chodniku i ile sił w nogach pobiegłam w stronę domu.
Otworzyłam drzwi wejściowe i pobiegłam do swojego pokoju potykając się na schodach, narobiłam takiego hałasu, że obudziłabym nawet zmarłego. Już zamykałam drzwi kiedy zobaczyłam rękę mojego brata. Zaklęłam pod nosem i wpuściłam rudego odwracając się do niego tyłem.
- Więc mam dwa cholernie ważne pytania. - powiedział wyraźnie zły - Gdzie ty do cholery byłaś i czemu nie odbierałaś? Martwiłem się kurwa!
- Spałam u przyjaciela...
- Tego idioty Patryka? - warknął a ja obróciłam się w jego stronę i sprzedałam mu najbardziej siarczystego liścia na jakiego było mnie stać. Chłopak złapał się za policzek i mocno potarł, czyli zabolało, bardzo dobrze.
- Nie waż się tak o nim mówić. Nigdy. Rozumiesz? - warknęłam.
- Zachowujesz się jak bachor, martwiłem się o Ciebie idiotko. Nigdzie Cię dzisiaj nie wypuszczę.
- Hahahah co? Mój głupi brat myśli, że może mną rządzić? Wychodzę za parę godzin i nie wrócę na noc. Informuję Cię chociaż wcale nie muszę więc się ciesz. Jakie jest to drugie pytanie? - byłam na niego zła i jedyne o czym myślałam to żeby nie przesadził. Nie dzisiaj.
- Sukienka. Gdzie jest twoja cholerna sukienka która kosztowała tyle co mój telewizor? I czemu do chuja nosisz czarne soczewki?!
- Po pierwsze przestań przeklinać, po drugie została u Patryka który o nią zadba, a po trzecie nie mam soczewek nie wiesz który dzisiaj jest?
- O kurwa - rzucił i wyszedł, tak po prostu zostawił mnie samą z tym całym gównem. Zdjęłam z siebie wszystkie ubrania i weszłam do łazienki, odkręciłam wodę i patrzyłam jak płyn wypełnia całą wannę. Usiadłam w niej i sięgnęłam po bezzapachowy płyn, on przynajmniej dzisiaj nie będzie mnie denerwował. Umyłam się dokładnie i wyszłam na zimne kafelki, przetarłam lustro z pary i zobaczyłam czarne oczy, nieludzkie usta i sierść zamiast włosów na głowie. Włączyłam telefon który wcześniej wyłączyłam, piętnaście nieodebranych połączeń i dwadzieścia jeden SMS'ów, spojrzałam na wyświetlacz aby sprawdzić godzinę, była 22:15. Miałam tylko 20 minut do wyjścia. Szybko wytarłam ciało i ubrałam najgorsze dresy jakie miałam do tego szpitalna koszulka którą wepchnęłam za gumkę spodni. Cóż... na wybieg się nie nadawałam ale na noc w lesie chyba tak. Wyszłam z domu bez butów i skierowałam się do pierwszych drzew, kiedy się z nimi zrównałam zaczęłam biec. Widziałam jak pnie i liście mijają rozmywając się przez moją prędkość, wyglądały tak pięknie...
Po chwili poczułam mrowienie pod skórą. Zaczyna się, pomyślałam. Przystanęłam przy moim drzewie i rozebrałam się, stwierdziłam, że powinno być mi zimno, lecz nie czułam nic, przestawałam myśleć. Poczułam jeszcze, że stanie na dwóch nogach mnie męczy i stanęłam twardo na silnych i umięśnionych czterech łapach. Reszty nie pamiętam...
*Pov Wiktor*
Jezu dlaczego to na nią padło? Moja mała siostrzyczka jest teraz sama w lesie i nic nie czuje, a potem i tak o niczym nie będzie pamiętać. Spojrzałem za okno i zobaczyłem księżyc w pełni, czyli to już, pomyślałem. Wspiąłem się na dach i usiadłem na nim patrząc prosto w las. Widziałem ją, stała tam ale nie była sobą, patrzyła na dom ale nie myślała o cieple i miłości które drzemią w tym jednym słowie. Nie myślała o niczym.
I wtedy wszczęła swój bieg, zaczęła się rozmywać i już po chwili stała się tylko ciemnoczerwoną plamą. Siedziałem tak na dachu popijając piwo i czekając na nią aż usłyszałem wycie. Była zbyt blisko. Nigdy nie zbliżała się do domu, kiedy jest TYM nie myśli, kieruje się tylko instynktem i zabija wszystko co stanie na jej drodze, Moje rozmyślania przerwało skomlenie które po chwili przeszło w ludzki krzyk, jej krzyk. Było to tak donośne, że zasłoniłem uszy i schowałam głowę między kolana. Zeskoczyłem na balkon i zbiegłem po schodach, otworzyłem drzwi i wyszedłem przed dom. Przed gankiem zobaczyłem moją siostrę, była naga i trzęsła się z zimna, wokół jej szyi trawa pobłyskiwała czerwienią. Doskoczyłem do dziewczyny i delikatnie ją podniosłem. Wszedłem z nią do środka i ułożyłem na kanapie, jej ciało okryłem kocem a zwilżony ręcznik przycisnąłem do rany na szyi. Siedziałem obok kanapy i patrzyłem jak Dominika dochodzi do siebie, po jakimś czasie zmęczenie wygrało i oddałem się w objęcia Morfeusza.

____________________________________

No więc jest 5 rozdział, kto się tego spodziewał? Mam nadzieję, że taki zwrot akcji wam się spodoba.

Kisiel

niedziela, 24 stycznia 2016

4.Pain

*Pov Patryk*
-Umm... hej Doma! - powiedział Marek i usiadł na brzegu mojego łóżka - Co tam? - zasłoniłem ją swoim ciałem i zapiąłem spodnie, które dziewczyna rozpięła mi parę minut wcześniej, sięgnąłem po koszulkę i podałem ją czerwonowłosej.
- Chyba nie zauważyłeś, że jesteśmy zajęci?! Wyjdź stąd! - krzyknąłem, chłopak spojrzał na mnie ze zdziwieniem jakby nie wiedział co złego zrobił. Wstałem i wypchnąłem go z pokoju siłą, będzie miał potem pretensje, jestem tego pewien ale w końcu to jego wina.
Wróciłem do pokoju i oparłem się o futrynę drzwi szukając wzrokiem Dominiki, zawołałem ja po imieniu, niestety nie usłyszałem odpowiedzi. Puknąłem w ciemne drzwi łazienki ale tam też jej nie było, spojrzałem w okno i zobaczyłem obłoczek szarego dymu, zajrzałem na stolik przy łóżku i upewniłem się gdzie jest brązowooka i co robi. Moje papierosy zniknęły. Obiecała mi, że nie będzie palić; obiecała to sobie. Wyszedłem zły przez oszklone drzwi na balkon i odszukałem jej wzrokiem, stała tam w za dużej koszulce i z rozwiązanym szlafrokiem. Tkwiła oparta o barierkę i patrzyła w dół, a po jej czerwonej twarzy spływały pojedyncze łzy, od czasu do czasu brała fajkę do ust aby po chwili wypuścić szary obłok dymu. Podszedłem do niej po cichu i przytuliłem rękoma obejmując jej talię i całując w czubek głowy, jej reakcja mnie zaskoczyła. Dominika odwróciła się, położyła swoje małe rączki na mojej nagiej klacie i odepchnęła mnie z całych sił.
- Zostaw! Zostaw mnie! Nie chce Cię znać! - krzyczała - Nic do Ciebie nie czuje, rozumiesz?! Nie chce Cię już nigdy widzieć! - to co powiedziała zabolało tak bardzo jakby ktoś wbijał mi w serce nóż, zawsze była dla mnie kimś ważnym, była jak młodsza siostra którą się opiekowałem i tak mogło zostać, a ja głupi się w niej zakochałem.
Z całej siły uderzyłem w ścianę i kontem oka zobaczyłem strach malujący się na twarzy dziewczyny i to jak się odsuwa. Zakląłem i poczułem jak w kącikach oczu zbierają się łzy. Kocham ją kurwa! Kogo ja chciałem oszukać?! Od dawna ją kocham ale nie chce się do tego przyznać. Jaką ja jestem pizdą. Odwróciłem się z zamiarem wyjścia; byłem pewien, że dziewczyna uciekła. Ona jednak tam stała, przyciśnięta do ściany, dygotała z przerażenia i patrzyła na mnie, na moje ręce które zaciśnięte były w pięści tak mocno, że aż zbielały mi kłykcie, miała spuszczoną głowę, a jej szczęka drżała, słyszałem jak te piękne, białe i proste ząbki stukały o siebie, słyszałem szloch który mnie sparaliżował. Patrzyłem na obraz rozpaczy i strachu nie mogąc się ruszyć, po jakimś czasie wszystko zaczęło powoli do mnie docierać, skrzywdziłem ją, złamałem się, a moja jedyna przyjaciółka, jedyna miłość właśnie chce uciec i mnie znienawidzić. Podniosłem nogę aby postawić kolejny krok i wyciągnąłem rękę w stronę zapłakanej księżniczki. Zaskomlała i podniosła ręce osłaniając twarz. Ta reakcja podziałała na mnie jak podmuch lodowatego wiatru. CO JA ZROBIŁEM?! Upadłem na kolana i spojrzałem na nią błagalnym wzrokiem, po policzkach spłynęły mi gorące łzy aby po chwili skapnąć na beton. Schowałem twarz w dłoniach i rozpłakałem się jak dziecko.
- Przepraszam. Dominika, ja, ja tak bardzo Cię przepraszam. Jesteś dla mnie wszystkim. Wiem, że teraz mnie znienawidzisz ale błagam chociaż spróbuj mnie zrozumieć. Ja tak bardzo... - pewnie mówiłbym jeszcze długo ale poczułem jej malutką rękę na swoich plecach, a po chwili poczułem jak przytula się do moich pleców i wślizguje miedzy moje ręce. Objąłem ją i choć nadal płakałem to poczułem się o niebo lepiej. Czas przestał płynąć, wszystko się zatrzymało, tak jakby ktoś wyłączył czwarty wymiar, teraz liczyła się tylko ona, tylko ta chwila. Nie wiem ile siedzieliśmy do siebie przytuleni ale wtedy czułem, że wszystko znów jest dobre, bałem się, że jeśli ruszę się choć o milimetr to wszystko zniknie, pęknie jak bańka mydlana. Podniosłem się dopiero kiedy lodowaty wiatr zaczął mi doskwierać i pomyślałem, że dziewczyna musi zamarzać. Poczułem jak bardziej się we mnie wtula, więc strąciłem z jej pięknej buźki czerwone loczki i zobaczyłem zamknięte oczka i lekko otwarte usta. Spała.
Wstałem najdelikatniej jak umiałem i nogą pchnąłem drzwi, po cichu wszedłem do pokoju i powoli położyłem ją na łóżku. Miękkim ruchem zdjąłem jej granatowy szlafrok i odłożyłem go na krzesło, przykryłem ją bordową kołdrą i pocałowałem w czoło, nie mogłem oderwać od niej wzroku, była taka piękna, taka delikatna. Wstałem niechętnie i skierowałem się do łazienki w celu wzięcia kąpieli, po drodze złapałem świeże bokserki. Wszedłem pod prysznic i odkręciłem wodę, poczułem jak gorące strumienie rozluźniają mi mięśnie. Namydliłem ciało po czym szybko je spłukałem i wyskoczyłem na mięciutki dywan, zimne powietrze drażniło moją skórę, umyłem zęby i ubrałem się. Najciszej jak potrafiłem otworzyłem drzwi łazienki i skierowałem się w stronę łóżka, wszedłem pod kołdrę i poczułem ciepłe ciało mojej księżniczki, przytuliłem się do jej pleców i pocałowałem w czubek głowy.
- Kocham Cię - wyszeptałem...

*Pov Dominika*

Jesteśmy TYLKO przyjaciółmi, zawsze nimi byliśmy, odkąd tylko pamiętam potrafiliśmy się dogadać. A teraz? Dlaczego On to wszystko zepsuł? Zależy mi na nim ale to tylko przyjaciel, bratnia dusza. Nie, nic nie mogę do Niego czuć, po prostu nie mogę. Dlaczego On coś czuje? Wszystko zniszczył, ale mimo to nie mogę patrzeć jak płacze, jak cierpi. Może to nie On zrujnował to co było między nami? Może to ja nie potrafię się przyznać, że Go kocham? Nie, przecież między nami nic nie ma. NIC. Powinnam jak najszybciej stąd uciec. Zniknąć i dalej Go nie krzywdzić, ale nie mogę. Nie potrafię bo kiedy o Nim myślę jedyne czego chcę to wtulić się w jego umięśniony tors i znów poczuć bezpiecznie. Tak po prostu z nim być...

_____________________________

Przepraszam, że tak długo!
Zaraz zabieram się za kolejny i mam nadzieję, że do jutra go napisze...
Podoba wam się?

Kisiel

niedziela, 17 stycznia 2016

3.House

*Pov Dominika*
- Ta... jak tylko Cię zobaczyłem - szepnął Patryk. Udałam, że go nie usłyszałam, w końcu byłam zajęta telefonowaniem po taksówkę ale... o co mu chodziło? Postradał zmysły? Jak tylko MNIE zobaczył? Nie rozumiałam... przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi...tylko... No właśnie, przyjaciele. Tyle razy słuchałam o jego podbojach i o tym jak dobrze mu było z innymi dziewczynami, po to byłam, po to są przecież przyjaciele, a w naszym przypadku nawet rodzeństwo. Byliśmy jak bliźnięta. Kochałam go ale TYLKO jako brata, nie pociągał mnie w żadnym stopniu, nigdy. Hahaha kogo ty chcesz oszukać idiotko?! Zadrwiła moja podświadomość.. Ugh... no może nie podobał mi się nigdy wcześniej. Zerknęłam na niego ukradkiem, był pijany, nawet bardzo... Przytuliłam się do niego i spojrzałam prosto w te niebieskie oczy w tym momencie czas się zatrzymał, poczułam przyjemne ciepło rozlewające się w dole brzucha kiedy przyciągnął mnie do siebie. Zakochałaś się zakochałaś! Drwiła moja podświadomość.
- Wcale nie! - warknęłam pod nosem, stałam tak wtulona w Patryka i wsłuchiwałam się w rytm jego serca, to tak bardzo uspakajało...
Nagle poczułam jak ktoś mnie odciąga, odwróciłam głowę i zobaczyłam tą zdzirę.
- Hej Patryk! Czemu nie jesteś w środku?! - zapiszczała, na szczęście chłopak ją zignorował - To przez tą sukę? Nie musisz jej nigdzie zawozić! Zostań ze mną, proszę! Przecież jestem dużo lepsza! - po tych słowach moja twarz poczerwieniała ze złości, co za głupia szmata! Jak ja jej nienawidziłam.. ugh..
- Wyobraź sobie księżniczko, że ta suka jest od Ciebie lepsza pod każdym względem! I wiesz co? Na szczęście to z nią jestem, a nie z taką pustą idiotką jak ty! - blondyn krzyczał tak głośno, że dziewczyna odsunęła się ze strachu, po chwili zaczął wymachiwać rękoma, widać było, że coś w nim pękło. Po trzech latach spławiania jej nie wytrzymał, był wściekły. Nasza księżniczka zaczęła płakać i uciekła w stronę restauracji. Powinno być mi je żal? Chyba nie...
- Od kiedy to ja z Tobą jestem głupku? - zaśmiałam się.
- Od teraz. - warknął, jego głos był przepełniony nienawiścią. Przestraszyłam się i odsunęłam o krok. - Przepraszam, nie chciałem Cię wystraszyć. Ta szmata wytrąciła mnie z równowagi.
- Nie mów tak o niej. Trochę przeginasz, nie sądzisz? - powiedziałam cicho.
- Co?! Ja przeginam? Och, przepraszam, przecież to ja Cię potraktowałem jak dziwkę! Czy to nie ona zrobiła Ci zdjęcia w szatni?! Na jebanym basenie?! - znów krzyczał, po tych słowach moje oczy zaszły łzami. Tak to prawda, ta idiotka zasłużyła na karę. - Jezu nie płacz, proszę. Ja... nie chciałem, Misia proszę Cię...
*Pov Patryk*
Znowu ją skrzywdziłem, jakim ja jestem idiotą! Kiedy podjechała taksówka usiadłem obok niej, złapałem ja za rękę i przytuliłem, zrobiło mi się smutno gdyż dziewczyna mnie ignorowała. Po 20 dojechaliśmy pod mój dom, czerwonowłosa wyszła z samochodu i bez słowa ruszyła w stronę mieszkania.
- 23.50 - mruknął kierowca, posłusznie dałem mu odliczoną kwotę i już chciałem wychodzić ale mężczyzna odwrócił się w moją stronę. - Oj chłopie masz przejebane, tu masz numer na pocztę kwiatową. - westchnął wręczając mi wizytówkę, a kiedy wyszedłem z auta odjechał z piskiem opon. Spojrzałem w kierunku drzwi, brązowooka stała tam ze spuszczoną głową i zacięcie wpatrywała się w chodnik. Podszedłem do niej i w ciszy wpuściłem ją do domu, weszła do środka i stanęła tyłem do mnie, widziałem jak bardzo jest jej ciężko. Przeze mnie. Stanąłem za nią i delikatnie pocałowałem ją w szyje, zamruczała odwracając się w moją stronę. Spojrzałem głęboko w jej oczy, po chwili spuściła głowę. Złapałem ją za brodę i uniosłem ja tak aby patrzyła na mnie, wpiłem się w jej usta i zacząłem całować. Tak bardzo tego potrzebowałem, tak bardzo ją kochałem NIE STOP WCALE JEJ NIE KOCHAM Po chwili nasz pocałunek z  nieśmiałego przerodził się w natarczywy i zachłanny, złapałem dziewczynę z biodra i podciągnąłem tak, że nogami oplatała mnie w tali. Poszedłem z nią do sypialni i położyłem na łóżku, włożyłem rękę pod jej sukienkę i zacząłem masować jej piersi. Jednym ruchem rozpiąłem zamek i już po chwili stała przede mną najseksowniejsza dziewczyna pod słońcem w samej bieliźnie.
- Mmm... ładna koronka skarbie. - mruknąłem wprost w jej usta.
W tym momencie usłyszałem odgłos otwieranych drzwi, odwróciłem się i zobaczyłem mojego współlokatora.


________________________

Mam nadzieję, że wam się podoba :)

Kisiel

piątek, 15 stycznia 2016

Przepraszam!

Nie wiem kiedy opublikuję kolejny rozdział ponieważ mój wiatraczek (ten w laptopie) powiedział "NIE!".
Jadę dzisiaj do com-art'u żeby go wymienili ale jutro wyjeżdżam więc jesli nie będą mogli zrobic tego od ręki to wrócę dopiero za tydzień :(

Przepraszam ;'(

poniedziałek, 11 stycznia 2016

2.Party

Dojechaliśmy do restauracji w której było już sporo ludzi. Rozejrzałam się po wielkiej sali, zobaczyłam część naszej klasy i pociągnęłam w tamtą stronę Patryka. Przywitałam się ze wszystkimi i przygotowałam na przyjście dyrektorki która miała wygłosić mowę, nie czekaliśmy na nią długo, około 5 minut. Miała na sobie czerwoną sukienkę, która odsłaniała trochę za dużo niż powinna, była to kobieta po 50; blond włosy upięła w kok tak, że jej szyja wydawała się dłuższa niż zazwyczaj. Podeszła do mikrofonu i zaczęła nam gratulować, trwało to około 10 minut, czyli zdecydowanie za długo, przecież nikt z nas nie przyszedł tutaj aby słuchać wykładu o tych "wspaniałych" trzech latach naszej nauki.
- Ładnie wygląda nasza dyrcia... - powiedziałam kiedy była w trakcie wypowiedzi, Patryk który stał za mną spojrzał najpierw na kobietę, następnie na mnie.
- Ile widzisz palców? - spytał pokazując swoją rękę, szybko ją odepchnęłam i prychnęłam odwracając się do niego. - Widziałaś dzisiaj może siebie w lustrze? Czy ty w ogóle patrzysz czasem w lustro? Przecież ona wygląda jak 50letnia dziwka i to jeszcze bez doświadczenia. Taka głupia ta Dominisia jest, no taka głupia. - zaśmiał się całując mnie w czubek głowy. Mimo, że miałam naprawdę wysokie obcasy to stojący za mną przyjaciel było głowę wyższy.
Chwilę później dyrektorka skończyła swoją jakże interesującą przemowę, DJ puścił muzykę i wszyscy zaczęli tańczyć. Wszyscy oprócz mnie, ja stałam jak słup soli i patrzyłam na schody na których pojawiła się pewna dziewczyna. Taka której naprawdę nie lubiłam, odwróciłam głowę i spojrzałam na Patryka i wskazałam mu brodą naszą księżniczkę która właśnie nas zauważyła i ruszyła aby się z nami przywitać. W tym momencie z głośników poleciała inna piosenka, Lady Gaga - Poker Face zaśmiałam się w duchu, tak to była idealna piosenka na tą chwilę. Poczułam jak ktoś mnie ciągnie do tyłu, odwróciłam głowę i zobaczyłam uśmiechniętego blondyna odwzajemniłam uśmiech. Mój wybawca bardzo chciał aby nasza królewna cierpiała po tym co kiedyś mi zrobiła, wiedział doskonale, że dziewczyna podkochuje się w nim. Patryk złapał mnie w pasie i zaprowadził pod bar tak aby lalunia nas widziała ale nie mogła podejść.
- Jak podoba Ci się jej sukienusia? - parsknęłam przy szóstym szocie, ledwo trzymałam się na nogach ale nadal tańczyłam, mijała już piąta godzina. Aktualnie opierałam ręce o bar a nogami poruszałam w rytm piosenki której nie znałam.
- Myślę, że lepiej wyglądałaby bez niej... - zamruczał do mojego ucha nieźle wstawiony blondyn chwilę później poczułam jak przygryza jego płatek. - Wtedy mógłbym ją wrzucić do basenu pełnego piranii.
Kiedy stał tak za mną zrobiło mi się gorąco i pomyślałam jak bardzo chciałabym go teraz pocałować, niewiele myśląc odwróciłam się i to zrobiłam. Chłopak stał zdezorientowany ale po chwili oddał pocałunek, delikatnie musnął językiem moją dolną wargę, od razu otworzyłam usta dając mu większy dostęp, nasze języki zaczęły ze sobą walczyć o dominację, przegrywałam. Nie mogłam w to uwierzyć, zawsze to ja byłam tą która dominowała. Oderwałam się od chłopaka a ten niewinnie się uśmiechnął pokazując rząd białych zębów.
- Idziemy do mnie? - szepnął. Skinęłam głową na tak.
*Pov Patryk* 
Patrząc na nią miałem ochotę zrzucić wszystko z tego jebanego baru i ją tam położyć, a potem zerżnąć do nieprzytomności, ale przecież to była tylko moja przyjaciółka. Tylko przyjaciółka i nic więcej, nic do niej nie czułem, zawsze myślałem o niej tylko jak o siostrze. Gówno prawda warknęła moja podświadomość, wmawiałem sobie, że wcale nie jest uosobieniem seksu i, że mnie nie pociąga, niestety to było głupie kłamstwo. Spojrzałem w jej brązowe oczy, były jak tunel bez końca, można było w nich zobaczyć przyszłość. Złapałem jej rękę i pociągnąłem w stronę auta.
- No ty chyba żartujesz! - krzyknęła na mnie oburzona po czym westchnęła i zadzwoniła po taksówkę.
- Przecież nie jestem pijany! - zaoponowałem.
- Ledwo stoisz na nogach i chcesz prowadzić? Czy ty postradałeś zmysły?!
- Ta... jak tylko Cię zobaczyłem... - mruknąłem pod nosem.

_____________________________

Mam nadzieję, że wam się spodoba :)

Komentujcie misiaki!

Kisiel

niedziela, 10 stycznia 2016

1.Preparation

Dzisiaj ten dzień... moja studniówka. Tak bardzo się denerwuje, sama nie wiem dlaczego, przecież idę na nią z moim najlepszym przyjacielem - Patrykiem. Usiadłam na łóżku i jeszcze raz, krzywo spojrzałam na sukienkę powieszoną na drzwiach. Była piękna, długa do ziemi z głębokim dekoltem i wycięciem po prawej stronie, które zaczynało się pod biodrem i ciągnęło do samego końca; kolorem przypominała wzburzony ocean, od góry indygo, przechodząc przez błękit na wysokości kolan kończyła się bielą. Nie można było się w niej nie zakochać. Był tylko jeden problem - ja. Bałam się, że swoją pokracznością zniszczę piękno kreacji.
Zrezygnowana ostatni raz przeczesałam burze czerwonych loków, które niesfornie zwijały się wokół mojej twarzy. Spojrzałam w lustro aby po raz ostatni ocenić efekt końcowy wszystkich moich starań; na co dzień się nie maluje więc zrobienie prostych kresek eyelinerem było nie małym wyzwaniem mimo to wyglądałam naprawdę dobrze. Spryskałam jeszcze ciało perfumami Gucci Bamboo by ostatecznie założyć sukienkę.
- Wiktor! - krzyknęłam, potrzebowałam jego pomocy przy zapinaniu cudeńka które miałam na sobie.
- Idę, już no nie krzycz tak... - odpowiedział przeciągając ostatnie słowo, gdyż w tym momencie mnie zobaczył. - Wyglądasz zajebiście siostra! Sam nie wiem czy mogę Cię tak wypuścić z domu, mam nadzieję, że nie spowodujesz żadnego wypadku.- dodał uśmiechając się.
- Idiota! - parsknęłam, wzięłam czarną kopertówkę, włożyłam szpilki na platformie i wyszłam dając przy okazji bratu buziaka w policzek. Zaśmiałam się widząc bordowy odcisk szminki, który starał się zetrzeć.
Stanęłam na podjeździe i czekałam. Po niecałej minucie zobaczyłam czarne Audi A8, uśmiechnęłam się na samą myśl kto siedzi za kierownicą, byłam pewna, że on mnie jeszcze nie widzi, było ciemno a światła odbijały się od okna przy którym stałam. Wysiadł i poszedł w kierunku drzwi wejściowych; prychnęłam gdyż ja stałam dokładnie po drugiej stronie. Odwrócił się w pół kroku i zamarł, zlustrował mnie wzrokiem od góry do dołu delikatnie rozchylając przy tym wargi. Jego oczy zapłonęły żywym ogniem, źrenice powiększyły się całkowicie zakrywając tęczówki. Pod idealnie czarnym garniturem zobaczyłam napinające się mięśnie, rozluźnił niebieski krawat który sama kupiłam.
- Kurwa. - wyszeptał spuszczając wzrok, wydawałoby się, że jego buty nagle stały się bardzo interesujące. - Wyglądasz... ja.. wyglądasz tak pięknie.. przepraszam. - był wyraźnie speszony, podeszłam więc do mojego najlepszego przyjaciela i spojrzałam prosto w jego niebieskie oczy, nadal płonęły.
- Byłam pewna, że przyjedziesz na Piotrusiu. - zachichotałam, Piotruś to imię które wymyśliliśmy dla Patryka motocykla.
- Bardzo śmieszne! Jeszcze byś go pobrudziła! - zaśmiał się po czym podał mi dłoń którą bez wahania przyjęłam, poszliśmy do auta i odjechaliśmy w stronę restauracji. Kiedy odwróciłam się aby zapiąć pas zobaczyłam mojego brata wpatrującego się w okno. Wiktor nie przepadał za Patrykiem choć w jego towarzystwie starał się być miły uważał, że to nie jest ktoś dla mnie. Ja jednak kochałam go jak brata, był dla mnie wszystkim i nie chciałam aby to kiedykolwiek miało się skończyć. Niestety, nie wiedziałam, że wydarzenia najbliższych dni wszystko zmienią.

________________________________________________

No więc jest pierwszy rozdział! Mam nadzieję, że wam się spodoba!

Kisiel